Od dłuższego czasu zastanawia mnie rola Adama Bielana... Odnoszę wrażenie, że jest to człowiek, który bardziej zapatrzony jest w siebie niż w dobro Polski, której deklarował służyć. Jakiś czas temu dowiedzieliśmy się np. o konfliktach w sztabie wyborczym PiS. Relacja, jaka ukazała się w mediach wyraźnie wskazywała, że tym, który poszedł pożalić się gazetom na to, jak niesprawiedliwie jest traktowany przez kolegów, mógł być sam - Bielan. Przecież to on, (informował anonimowy rozmówca zbliżony" do sztabu), wykreował Kluzik- Rostkowską i Poncyliusza, to on był autorem sukcesu wyborczego PiS itd. Teraz znowu wrócił do łask i co się dzieje? Coraz częściej wychodzi przed orkiestrę odgrywać swoje solo i potem musi się tłumaczyć. Na przykład niedawno gorliwie zapowiedział debatę Kaczyński-Komorowski mówiąc, że sztaby już to ustaliły, a potem okazało się, że jednak nie do końca i nawet Komorowski zarzucił mu "kłamstewka". Poszła wiadomość, że Marta Kaczyńska wesprze Jarosława Kaczyńskiego, a potem prostował, że właściwie tylko moralnie wesprze i zawsze wspiera itd.Coś mi się zdaje, że albo ktoś tu nie potrafi grać zespołowo, albo jakaś "piąta kolumna". Bezmyślności nie podejrzewam, choć i to czasem się zdarza...