Środowa debata pokazała wyraźnie, jaki sposób „spuszczania powietrza” z napompowanego Komorowskiego jest skuteczny. Trzeba pokazywać fakty. Komorowski w demagogiczny sposób, pięknymi słówkami i elokwentnym językiem próbuje kreować się na męża stanu (a jest tylko mężem Anny). Jego zapowiedzi odnośnie do tego, co będzie robił, jakie ustawy wprowadzi trzeba kontrolować mocno pytając, dlaczego jako marszałek Sejmu dotąd tego nie robił, mając wiele sposobności i czasu. Balon pęka, gdy pokazuje się, jak zachowywał się w poszczególnych głosowaniach, jakie ustawy popierał, a jakie blokował. Tym razem Jarosław Kaczyński zastosował znakomitą technikę, która obnażyła kontrkandydata. Widać było znakomite przygotowanie do debaty i coś mi się wydaje, że widać w tym rękę Jacka Kurskiego. Nie wiem tego na pewno, ale styl i argumentacja przypominały mi celne riposty Kurskiego z najlepszych debat politycznych. Jarosław Kaczyński nie atakował agresywnie przeciwnika, ale rzeczowo pokazywał fakty, które ujawniły sprzeczność między Komorowskim – marszałkiem, a Komorowskim – kandydatem. Spodobał mi się komentarz Ściosa o symbolicznej „pustej szklance”. Mnie także od dłuższego czasu, gdy słucham wypowiedzi liderów PO, nasuwa się skojarzenie z „pustakami”. Tam nic nie ma, poza wielosłowiem, z którego nic nie wynika. Rzeczowość Jarosława Kaczyńskiego, oparcie się o konkrety i obnażanie fasadowej demagogii Komorowskiego, to klucz sukcesu. Nie mam wątpliwości, że debata była zdecydowanym zwycięstwem Kaczyńskiego. Chciałoby się podpowiedzieć sztabowcom – więcej Kurskiego w Kaczyńskim.